Okładki książek

Okładki książek

czyli

niezauważane rebusy dla nieuważnych poszukiwaczy ciekawych lektur

Coraz częściej spotykam się na mediach społecznościowych ze skargami na to, że wg wydawnictw każda książka to bestseller, może nawet na skalę światową (gdyby ktoś chciał przetłumaczyć tego bestsellera – jak mawiają niektórzy), a w rzeczywistości, to nudziarstwo niewarte swojej ceny.

Oczywiście, jest w tym dużo racji. Krytykę literacką zastąpiła reklama, z jej ograniczonym słownictwem, niekonsekwencją i pustosłowiem ładnie brzmiącym, udającym głębokie treści. Często  mnie też to irytuje, tyle że nie daję się łatwo nabrać, chociaż nie wybieram książek w księgarniach, czy innych sklepach, a jeśli mam już książkę w ręku, zdarza się, że jest szczelnie zafoliowana, niczym wędzona na zimno makrela z tego sklepu ,dokąd (podobno) zawsze idę, aby swoim smrodem nie psuła dobrego wrażenia złocistej skórki.

Czytaj dalej

Gilotyna i złote sidła

W domu moich rodziców biblioteczka z książkami była zamykana na klucz. Podejrzewam, że podstawowym zmartwieniem mojego ojca było to, żebyśmy nie sięgnęły przypadkiem po lekturę  niewłaściwą dla naszego wieku. W ogóle, jak sądzę, nie przyszło mu do głowy, że jego dzieci mogłyby nie chcieć czytać, co jest zmartwieniem wielu współczesnych rodziców.

Mnie jednak podstępem czasami udawało się dorwać którąś z książek i przynajmniej ją przejrzeć jeśli już nie przeczytać. Działo się to wtedy, kiedy mama zapominała wyjąć klucz z zamka od biblioteczki, a otwierała ją, bo trzymała tam swoje przybory do szycia i często po nie sięgała (działo się to w czasach, kiedy cerowano skarpetki i od maleńkości uczono tego dzieci).

Czytaj dalej

Wigilia Święta Kobiet u epigonki

Noc spadła nagle, jak ptak, który chce mi wydrapać zmęczone oczy. Łzy puchły pod powiekami, nie wiadomo czy od ekranów, czy z roszczeń wobec przemijającego życia, czy od sentymentalnych piosenek o miłości i rozstaniach, bo nie przykrywają prawdziwego świata płonącego wśród wybuchów i wzbierającej nienawiści jednostkowej i zbiorowej.

Sentymentalne wspomnienia czasów, które minęły, przywoływane na siłę, mimo że dobre i słodkie, nie przykryją opowieści o dronach i wyrzutniach, łapiących je w siatki, niczym ryby przez rybaków w sieci, o strategii walki, gdy zataczają koła nad celem i wówczas siatka krępuje ich ramiona pozbawiając mocy, o zbiórce dobrych ludzi, z której zakupiono 10 wyrzutni plus dziesięć siatek obezwładniających w komplecie do każdej. Koszt siatki ponoć wynosi 200 zł i tym 200 zł można uratować jakieś życie w strefie mikro. Kontynuujemy zbiórkę na  kolejne  wyrzutnie osobiste siatek.

Czytaj dalej:

Zimno

Dzienniki telewizyjne od kilku dni są pełne informacji o ludziach nocujących w pustostanach, jak to się nazywa rzekomo „poprawnie” – „w kryzysie bezdomności” Od dwóch dni płyną doniesienia z Łodzi o ludziach umierających z zimna w kamienicach. Moja pierwsza myśl przy tych okazjach, to zdziwienie, że mogli nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia życia i nie szukać miejsc dla przeczekania największych mrozów, druga zaś to jeszcze większe zdziwienie, że jeszcze są miejsca (poza letnimi domkami i tzw. „altankami”), gdzie nie ma ogrzewania, nawet w blokach. To niemożliwe w dzisiejszych czasach!

Dzisiaj rano powiedziano, że w jednej takiej kamienicy  zmarły dwie starsze osoby, a w drugiej odnaleziono w ostatniej chwili i zabrano do szpitala staruszkę. Kiedy usłyszałam, że w jej mieszkaniu było -17 stopni i znaleziono szklankę z zamarzniętą wodą, jak woda z przerwanego wodociągu wystrzeliło wspomnienie

Więcej

Velobanku dywagacje w sprawie velowygody veloświata

Dyskutowałam niedawno z pewnym młodzieńcem o literaturze Oto, co mi powiedział, jak wyobraża sobie pisanie książki:

Pisarz powinien przeprowadzić najpierw badania , co ludzie, zwłaszcza młodzi chętnie czytają, jakie tematy ich interesują, jaki sposób narracji preferują i wówczas zacząć pisać książkę tak, żeby jej treść podobała się większości czytających.

Czytaj dalej

Wycieczka na SOR

https://ekoforemki.pl/pl/p/Foremka-KARETKA-POGOTOWIA-8-cm/2179

Problemem naszej służby zdrowia nie jest brak fachowości, a bezduszność. Trafiając w środku nocy na SOR po obejrzeniu wielu filmów (które powinnaś traktować wyłącznie jako kryptoreklamy) możesz się spodziewać że zaczną obok ciebie biegać. Pojawią się pielęgniarki, lekarz, czasem jakaś salowa, pomagająca w czynnościach pielęgnacyjnych i tak dalej. Jesteś zaopiekowana. i czujesz się, że. trafiłaś we właściwe ręce. Jeśli to tylko możliwe.–uratują ciebie i twoje życie. O resztę nie musisz się martwić.

A w życiu?

Czytaj dalej

Strapionych pocieszać

Nie pamiętam już skąd pochodziły słowa, które zapamiętałam jako jedną z najważniejszych naukę z dzieciństwa. Czy słyszałam je w kościele, czy w domu, czy na lekcjach, nie przypomnę już sobie. Miały wiele pospolitych przysłowiowych wersji od: „kochaj bliźniego jak siebie samego”, „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie” i jeszcze innych, ale podstawowa, brzmiąca jak przykazanie prosto z Biblii była taka:

„Spragnionych napoić, głodnych nakarmić, strapionych pocieszyć”.

Więcej

Wywiad z Wiktorem Żwikiewiczem

Otrzymałam od kolegi, Roberta Azembskiego link do wywiadu z Wiktorem Żwikiewiczem, pisarzem SF. Swego czasu był on bardzo poczytnym autorem ze świetnymi pomysłami i lekkim piórem.

https://www.tysol.pl/a142594-legendarny-polski-pisarz-sf-zostal-bezdomnym-byla-kiedys-polska-w-ktorej-ludzie-czytali-ksiazki

Gdyby nie jego rekomendacja, na pewno nie skończyłabym czytać tego wywiadu.

Więcej

Terytorium wszy

Zawsze chciałam nawiązać kontakt z innymi ludźmi — ja starałam się ich zrozumieć, ale chciałam, żeby oni też mnie rozumieli. Jąkałam się i w pośpiechu połykałam wyrazy, a szczególnie ich końcówki  i na ogół nikt w rodzinie i w szkole nie miał cierpliwości, żeby mnie wysłuchać do końca. Mama wychowywała nas — mnie i siostrę — prawiąc czasem ponad godzinne kazania, których musiałyśmy grzecznie wysłuchiwać. Nie było jednak symetrii w naszej rodzinie, dzieci i ryby głosu nie mają — jak mawiała nasza mama.

Dlatego zaczęłam pisać.

Czytaj dalej :

Do kogo się modlimy ( 3 część)

Zastanawiam się, jak zmieniła się nasza religijność.

Różnica w przeżywaniu wiary i religii u moich przodków, w moim pokoleniu, w pokoleniu moich dzieci i wnuków jest ogromna i wydaje się, że jej początek nastąpił wraz z rozluźnieniem żądań otoczenia w stosunku do jednostki, żądań związanych z moralnością ale i zwyczajami i możliwością oddziaływania na wiernych. Drugą przyczyną w moim przekonaniu jest poprawa warunków życia ludzi i 80 lat bez wojny, choć wygląda na to, że ta przyczyna niebawem zniknie, możliwe, że za sprawą (Ha, ha, ha ???) zbliżającej się kwadratury Saturna z Plutonem.

Czytaj więcej