Czajnika spalenie

Pewien mój znajomy na FB napisał „spaliłem czajnik” i po 3 godzinach uzyskał 91 polubień.

Za oknem sypie śnieg i jest dzięki temu jest cichutko, jak makiem zasiał.

Pod blokiem przejechała cicha karetka. Możliwe że ktoś w nocy umarł, jak zazwyczaj  w ciągu zimy kilka osób w moim bloku.

Idą siarczyste mrozy, takie jak za moich młodych lat. Kiedy wychodziłam do szkoły, mama sprawdzała czy mam ciepłe majtadasy do kolan, a ja, za rogiem, na cichej ulicy, w padającym śniegu, ściągałam je i chowałam do tornistra, bowiem wydawałam się sobie w nich grubsza.

Ostatnie wielkie śniegi pamiętam z marca 1996 roku w Nałęczowie, gdzie przebywałam w szpitalu kardiologicznym, lecząc skutki wypadku drogowego. Na wąskim chodniku, po którego obu stronach widniały wielkie sterty odgarniętego śniegu wymijałam właśnie kogoś ale za mną niecierpliwie usiłował przepchnąć się jakiś starszy pan z zadyszką, a nie mogąc tego dokonać w jednej chwili wściekał się i ciskał usiłując nas obie odepchnąć w zaspę. Powiedziałam mu, że ma osobowość zawałowca, ale potraktował to jako obelgę.

Rozpakowuję karton z metalowymi kolcami, który przesłano mi ze sklepu kurierem. Muszę zabezpieczyć przestrzeń balkonu nad klimatyzatorem, gdzie trwają bezustanne zakusy na uwicie gniazda przez parę gołębi. Są całkowicie obojętne na próby płoszenia ich mopem oraz obecność plastikowych kruków, do których się przyzwyczaiły tak, że nawet przestały je atakować. Obok kolców niedbale wrzucono do kartonu tubkę kleju, którą kolce przebiły, muszę ją szybko zabezpieczyć przed wyciekaniem. Instynkt rozrodczy u gołębi przekracza wszystkie niedogodności ich życia w mieście. Czemu tak nie dzieje się u wróbli i u nas, ludzi?

I zły sen, sen zbyt okropny, żeby go opisywać, ponieważ składał się głównie z emocji, a nie akcji, sen który miałam kilka dni temu, znalazł swoje rozwiązanie. Już wiem, czemu ktoś mi bliski nie odbiera moich telefonów.

Za oknem wiatr przenika mrozem do szpiku kości, a jak na ironię oświeca wszystko już dość wysoko stojące słońce.

Babcia siedzi w fotelu i nie widzi wyjścia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *