Dzienniki telewizyjne od kilku dni są pełne informacji o ludziach nocujących w pustostanach, jak to się nazywa rzekomo „poprawnie” – „w kryzysie bezdomności” Od dwóch dni płyną doniesienia z Łodzi o ludziach umierających z zimna w kamienicach. Moja pierwsza myśl przy tych okazjach, to zdziwienie, że mogli nie zdawać sobie sprawy z zagrożenia życia i nie szukać miejsc dla przeczekania największych mrozów, druga zaś to jeszcze większe zdziwienie, że jeszcze są miejsca (poza letnimi domkami i tzw. „altankami”), gdzie nie ma ogrzewania, nawet w blokach. To niemożliwe w dzisiejszych czasach!

Dzisiaj rano powiedziano, że w jednej takiej kamienicy zmarły dwie starsze osoby, a w drugiej odnaleziono w ostatniej chwili i zabrano do szpitala staruszkę. Kiedy usłyszałam, że w jej mieszkaniu było -17 stopni i znaleziono szklankę z zamarzniętą wodą, jak woda z przerwanego wodociągu wystrzeliło wspomnienie






