Gilotyna i złote sidła

W domu moich rodziców biblioteczka z książkami była zamykana na klucz. Podejrzewam, że podstawowym zmartwieniem mojego ojca było to, żebyśmy nie sięgnęły przypadkiem po lekturę  niewłaściwą dla naszego wieku. W ogóle, jak sądzę, nie przyszło mu do głowy, że jego dzieci mogłyby nie chcieć czytać, co jest zmartwieniem wielu współczesnych rodziców.

Mnie jednak podstępem czasami udawało się dorwać którąś z książek i przynajmniej ją przejrzeć jeśli już nie przeczytać. Działo się to wtedy, kiedy mama zapominała wyjąć klucz z zamka od biblioteczki, a otwierała ją, bo trzymała tam swoje przybory do szycia i często po nie sięgała (działo się to w czasach, kiedy cerowano skarpetki i od maleńkości uczono tego dzieci).

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *