Noc spadła nagle, jak ptak, który chce mi wydrapać zmęczone oczy. Łzy puchły pod powiekami, nie wiadomo czy od ekranów, czy z roszczeń wobec przemijającego życia, czy od sentymentalnych piosenek o miłości i rozstaniach, bo nie przykrywają prawdziwego świata płonącego wśród wybuchów i wzbierającej nienawiści jednostkowej i zbiorowej.

Sentymentalne wspomnienia czasów, które minęły, przywoływane na siłę, mimo że dobre i słodkie, nie przykryją opowieści o dronach i wyrzutniach, łapiących je w siatki, niczym ryby przez rybaków w sieci, o strategii walki, gdy zataczają koła nad celem i wówczas siatka krępuje ich ramiona pozbawiając mocy, o zbiórce dobrych ludzi, z której zakupiono 10 wyrzutni plus dziesięć siatek obezwładniających w komplecie do każdej. Koszt siatki ponoć wynosi 200 zł i tym 200 zł można uratować jakieś życie w strefie mikro. Kontynuujemy zbiórkę na kolejne wyrzutnie osobiste siatek.







