Pająk z rogami na głowie

rysunki004

         Wielki pająk z rogami na głowie zastawia pułapkę z niby pajęczyny czy z niby włóka (sieć jest jakoś ukształtowana w zagarniającą łapę). Tytuł brzmi bardzo poważnie, a powagę tę podkreślono jeszcze: Kodeksy moralne. Szczególnie że jest to ujęcie funkcjonalne, a nie normatywne (cokolwiek by to znaczyło, brzmi mądrze – ale ja już teraz nie mówię takimi tekstami). Potem coś niecoś o pornografii jako ujęcia seksu sprzecznego z etyką oraz o homoseksualizmie jako uranizmie czyli orientacji, której patronuje mitologiczny Uranos. Zarówno uranizm, jak i pornografię wykładowca pokazał jako bieguny funkcjonujące w różnych okresach: raz jako wyższy wyraz sublimacji, w innym okresie, jako przejaw braku etyki. Tu już tylko część rysunku wydaje się zrozumiała. Pułapką na ludzi są kodeksy moralne, ale kto jest Wielkim Pająkiem z Rogami na głowie? Zapraszam do interpretacji.

Wielka truskawka

     Wielka truskawka zapinana na guziki, z której wystaje róg obfitości. Ale truskawka kołem (oponą ) się toczy, spod której pryskają pacynki błota estetycznie falowo ukształtowane, zanim zmienią się w koprofity, cenny materiał badawczy. W ogóle wielka obfitość rodzi bujność, widoczną po prawej stronie. Jednak bujność ta ujmowana jest w jakieś kwadratowe ramy/pudełka, wprawdzie dość niemrawo, ale jednak wbudowujące się w strukturę.

Czy to refleksja z lektury opowiadania kolegi? Nawet go nie pamiętam, chyba nie zostało opublikowane. Miało coś wspólnego z rodzajem nijakim — „ono” i jego deklinacją.

A może prorocza wizja polityczna? Powszechne rozdawnictwo na dzieci, na frankowiczów, na lekarstwa emerytów, na kopalnie i górników koprofitów (bo tym jest węgiel jakby nie było) i w ogóle wszem i wobec miałoby ukryć pudełka tajnych konstrukcji, z dziurą do popatrywania przez saturniczkowe służby na najwyższym pudełku? Wszak nad wszystkim króluje astrologicznie Saturn z jego połkniętymi dziećmi, aktualnie obecny na moim medium coeli.

Na całe szczęście dzięki Uranowi w horoskopie nie muszę być odpowiedzialna i nie muszę prorokować czy nawet proroczyć. Ale chętnie posłucham moich czytelników i ich interpretację dzieła powyższego. Także i tym którzy rozczytają moją notatkę w lewym i prawym górnym rogu będę dozgonnie wdzięczna.

Schizopełzuś fruwający

Przetrząsam dalej szuflady własnego biurka. Maj 1986.  Z notatek: schizopełzuś fruwający i zabrudzenie zmysłowością. 

Jak bardzo moja fantazja wybiegała przede mnie! Niewiele z tego rozumiem dziś. Skąd się wziął Schizopełzuś fruwający i przekonanie, że może zostać zabrudzony zmysłowością? Czy wszystkie czterdziestoczteroletnie kobiety męczą takie problemy? Spoglądam na rysunek i resztę notatek:

rysunki002

Jeżeli człowiek na rysunku jest przykuty do rzeczywistości za warkocz, to niewątpliwie rzeczywistość ta ma coś wspólnego z kartą Tarota „Rydwan” choć bardziej przypomina ona wózek z supermarketu. Ale wówczas nie znałam jeszcze kart Tarota i nie jestem pewna czy były już jakieś supermarkety. Z szyi mężczyzny zwisa na łańcuchu ciężki klejnot, trochę przypominający kłódkę albo może jajko w kieliszku. Naprzeciw mężczyzny widnieją rozwiane loki kobiece. Platońska koncepcja miłości, panpsychizm i to zabrudzenie zmysłowością. Szkoda że nie zdążyłam przeczytać polecanego przez wykładowcę V tomu „Transgresji” Marii Janion i zespołu ani „Przeklętej płci” w wydaniu PWN i zapewne już nie przeczytam.

Zeszłam na manowce rzeczy ważnych i już nie powrócę na właściwy tor. Ugrzęzłam w karierze zawodowej, domu, problemach finansowych. Nawet nie jestem w stanie zrozumieć połowy moich notatek. No i tego zakratowanego okienka na ramieniu kobiety.

Przetrząsanie

Zaczęło się od bloga „Z szuflad starego biurka”, w którym w Tarace: http://www.taraka.pl/nowosci_taraki zajmuję się najogólniej pojętą historią mojej rodziny.  Coś muszę zrobić z tą stertą dokumentów i zdjęć, żeby mieć je pod ręką i nie biegać po każdy papierek do drugiego pokoju. Przetrząsam więc szuflady mojego własnego biurka szukając, co mogę z niego wynieść. Znajduję między innymi bruliony 100-kartkowe z notatkami z posiedzeń Klubu Tfurcuff: wykładów krytyka literackiego Tadeusza Lewandowskiego, analiz tekstów kolegów i moich własnych, rozważania teoretyczno-literackie, psychologiczne i w ogóle jakieś odleciane umysłowe aberracje okraszone rysunkami. To ja tak rysowałam? Zapraszam do  interpretacji!!!rysunki001

Naszyjnik

Naszyjnik na zdjęciu przedstawia wielbłądy

wielbłąd

Jest zrobiony z kości słoniowej i stanowi pamiątkę po mojej babci albo ciotce. Były dwa takie naszyjniki. Jeden przedstawiał wielbłądy, drugi inne zwierzęta. Zakładając go na moją imprezę urodzinowo-imieninową przywołałam przeszłość, choć wolałabym patrzeć w przyszłość. Pewne rzeczy robią się poza nami, a ich znaczenie poznajemy później, gdy już nie mamy na nie wpływu.

Inauguracja

Jak na inaugurację swojej strony, beznadziejnie grzebię się w przeszłości. Chadzam po zakurzonych albumach, ślęczę nad pocztówkami i z tym wszystkim przestaję być Babcią ezoteryczną. Ezoteryka jako taka, cała duchowość i wszystko co jej towarzyszy razem z dietami, permakulturą, astrologią wydarzeniową, odniesioną do Polski, (gdzie jako początek dziejów przyjmuje się chrzest Polski), kartami anielskimi oraz drzewem życia i znaczeniem hebrajskiego alfabetu zaczyna mnie mierzić. Dlatego też zamieszczam moje urodzinowe zdjęcie na którym zajadam swojskie kartofelki, podpieczone i wytarzane w oregano, ziołach prowansalskich i słodkiej papryce. Co namacalne, to najprawdziwsze.

zdjecie2a